Rudawy Janowickie – tym razem od innej strony

Parę lat temu spędziłem ferie zimowe w Rudawach Janowickich. Górki niewielkie, ale bardzo przyjemne – duże różnice wysokości, wielość malowniczych, granitowych skałek, piękne widoki na majestat Karkonoszy i sporo ciekawych zabytków z czasów austryjackich (cesarzowie mieli w tym rejonie rezydencje letnie, stąd też mnogość romantycznych ruin).

W tym roku O. namówiła mnie na powrót w Rudawy, ale z nieco innej perspektywy. Jakiś czas temu wróciłem na ściankę, poszedłem na koleżeński kurs wspinaczkowy AKW, nauczyłem się też podstaw asekuracji dolnej. Nadszedł czas przetestować nowe umiejętności w skałach.

Spędziliśmy majówkę razem ze znajomymi z AKW – razem było nas ponad pięćdziesiąt osób. Najpierw jednak musieliśmy dojechać pociągiem z Gdańska do Janowic Wielkich – bagatelka, 11 godzin. Potem cały szpej na plecy (namiot, śpiwór, karimata, sześćdziesiąt metrów liny, uprząż, siedem ekspresów, karabinki, taśmy i repsznury, buty, ogólny sprzęt trekkingowy) i dawaj na szlak. Po uroczych różnicach wysokości…

Po niecałej godzinie doszliśmy pod pierwsze skałki. Zaczęło padać i było zimno, ale postanowiliśmy się wspinać i tak. Średnio nam szło…granit był twardy i pokryty jakimiś kalcytowymi kolcami, więc po jakimś czasie wnętrza dłoni bolały od prób wejścia. Sama droga, którą wybraliśmy (V+) i padający deszcz nie czynił wspinaczki przyjemnym. Muszę przyznać, że się nie spodziewałem, że tak wygląda wspinanie w skałach – chwytów nie było wiele, raczej trzeba było wspinać się na tarcie, nie było „rzeźby”, która pomaga czasami na sztucznej ścianie – tu wszystko było rzeźbą! Męczyłem się znacznie mniej niż na hali, ale każdy krok był trudniejszy, bo wymagał pokonania wewnętrznej blokady. Przyznam, że zrobiłem tylko kilka prostych tras, ale wyjazd i tak zaliczam do udanych.

Reszta dnia była bardziej udana – wypogodziło się, doszliśmy do formacji Dziób w Starościńskich Skałach. Tu już były dwie trasy o trudności IV i IV+, więc znacznie bliżej moich możliwości. Obie zrobiłem – i to z dołem! Ale dopiero pod koniec wyjazdu robiłem przepinkę i zjazdy (czynności przydatne przy kończeniu trasy – pozwalają bezpiecznie zjechać, zebrać sprzęt ze sobą i nie niszczyć liny poprzez ocieranie jej o skałę).

Zupełnie inaczej wspina się człowiek na skałę, a inaczej na sztuczną ścianę – tutaj człowiek poza tym strasznym uczuciem przestrzeni za plecami, musi sam szukać chwytów (bo przecież nie są oznaczone), trzeba często znaleźć własny sposób na pokonanie danej przeszkody (drobna O. mogła się wślizgnąć na skały, na które mój gruby tyłek nie dawał się wprowadzić, ale za to ja mam z dziesięć-piętnaście centymetrów dłuższy zasięg rąk, więc mogłem się chwytać szczelin poza jej zasięgiem), do tego sama wspinaczka trwa dłużej – na sztucznej ścianie przygotowanie trwa parę minut, wspinaczka może kwadrans, tutaj się to rozciągało do godziny albo i dłużej. Do tego pilnowanie szpeju, przypinania się, czynności na szczycie, klarowanie i zwijanie sześćdziesięciu metrów liny…

Czy polecam wspinaczkę w skałach? Absolutnie tak! Jest to niezwykłe doświadczenie, ale mocno rzucające się na psychikę, Ciekawe było dla mnie zderzenie ze słabością na skale. Człowiek musi mieć pokorę przed naturą, ale czasem zmienia się ona w zwykły strach. Trzeba umieć te dwa odczucia odróżniać i umieć nimi kierować. Nie stracić głowy, ale też nie dać się sparaliżować strachem. Do tego trzeba mieć dobranego partnera, porządny sprzęt i umiejętności, które trzeba ciągle ćwiczyć i powtarzać, aby utrwalić. Emocje – niezapomniane. A uczucie, gdy się stoi na występie skalnym, dwadzieścia metrów nad szczytem góry i patrzy ponad wierzchołkami drzew na dalekie Karkonosze….wspaniałe, po prostu wspaniałe. Ale też męczące!

Zdjęcia – wkrótce 😉

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s