O ciekawej podróży do Belgii, utensyliach kuchennych i ogólnym ogarnianiu.

Ostatnie dwa tygodnie były dosyć napakowane wydarzeniami, więc będę się streszczał. Po powrocie z wakacji na południu pojechałem do Warszawy, gdzie różne radosne wydarzenia miały miejsce. Dużo się szlajałem, mało spałem, jak to w Warszawie. Potem Okęcie, drzemka w samolocie…i przygoda nowa (już ustaliłem z kimś, że Polacy nie mają problemów, tylko przygody). Samolot się spóźnił, przez co spóźniłem się na autobus z lotniska, przez co spóźniłem się na pociąg, przez co wyląduję w Gencie o pierwszej w nocy. Biuro, z którego miałem odebrać klucze, zamykają o dziesiątej wieczorem. Miałem pieniędzy w kieszeni tyle co kot napłakał, ale myślę – dam radę. O. mnie wsparła trochę logistycznie, więc jakoś dojechałem do Gentu, przez Brukselę. Po drodze rozkmina – gdzie się zatrzymać? W apartamencie nie mogę, a lista znajomych, do których mogę zapukać w środku nocy,jest stosunkowo krótka. Kasy w telefonie na jeden sms. Napisałem źle – kolega z Brukseli jest we Włoszech. Kto by pomyślał, że kiedy się dużo podróżuje, ma się również podróżujących znajomych?!

Jestem w Gencie, jest pierwsza w nocy, znajomych brak, telefon pusty, nie ma internetu, ja padnięty po kilku dniach podróżoimprezy i z wielkim plecakiem. Myślę – pójdę, znajdę jakiś hostel, kimnę się do rana, potem odbiorę klucze i będzie dobrze. Haha, jak się możecie domyślać, podróż bez głębszej refleksji tak łatwo nie pójdzie. Po pierwsze, nie mam pojęcia gdzie w Gencie są hostele, bo nigdy żadnego nie potrzebowałem. Po drugie – trwa w najlepsze Gentse Feest, największa impreza uliczna we Wschodniej Flandrii, a może i w całej północnej Belgii. Na każdej ulicy teatr, koncert albo zwykły pochlej. Wszystkie hostele, oczywiście, nabite do ostatniego miejsca.

Instynktem studenta idę w stronę Overpoortu, po drodze znajduję pub, w którym chciałem się podłączyć do internetu. Zamiast tego, wskazują mi najbliższy hostel. Jest nabity, owszem, ale wcisnąłem chłopakowi z obsługi dychę w łapę i mnie przekimał na kanapie pokoju wspólnego, dał kody do wifi i pokazał, gdzie łazienka. Do rana wystarczyło.

Następnego dnia trafiłem tam gdzie miałem, to jest do akademika w którym obecnie mieszkam, wraz z uczestnikami kursu. Tu kolejna nieprzyjemna niespodzianka. Pokoje są puste. Wyklarujmy – pokoje w Belgii wynajmuje się pełne (z wyposażeniem kuchennym, sztućcami, utensyliami wszelkimi) lub puste (bez ww. udogodnień). Stan ten nie jest zero-jedynkowy, są pokoje i mieszkania też gdzieś po środku skali. Te, które zastałem na Stalhof, to najpuściejsze pokoje, jakie widziałem. Dostaliśmy tylko pościel, a i to ubogą. Zero wieszaków, worków na śmieci, sztućców, garnków…nawet powitalnej rolki papieru toaletowego. Internetu też. Na szczęście znajomy Hiszpan zdradził mi tajemnicę wyposażenia kuchennego, a nowopoznany Brazylijczyk udostępnił mi swojego laptopa i przeprowadził przez meandry internetu w akademiku.

Jak się zdobywa naczynia w akademiku? To proste. Siedzisz w kuchni, czekasz aż inni kupią, i gdy się będą wyprowadzać, tradycją jest zostawić je w widocznym miejscu w kuchni (szafki i pokój trzeba opróżnić). Potem szybko je zbierasz, zanim ktoś cię ubiegnie. Ponieważ przyjechałem w tydzień po zakończeniu egzaminów, nie było już ani jednego Belga, a i większość Erasmusów wyjechała w rodzinne strony. Zgarnąłem zatem patelnię, trzy różne garnki, trzy duże talerze, jeden mały, jedną miskę małą, dwie miski duże, dwa zestawy sztućców, deskę do krojenia, koszyczek na przyprawy i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że to trochę idiotyczne. Co roku masa Erasmusów (w tych akademikach mieszkają głównie studenci z wymiany) zostawia swój roczny dobytek (bo po co komu dwie dodatkowe łyżki w domu). Uczelnia nie może ich przejąć, bo to własność prywatna, i nie może zostawić, bo to zaśmiecanie. W efekcie pozostaje efekt pośredni, czyli sprzątniecie po dłuższej chwili, gdy już wszyscy sobie wybiorą najlepsze kąski…

Zaraz zamykają mi pokój wspólny, więc ciąg dalszy posta będzie później.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s