Powrót z Belgii…po raz kolejny [zdjęcia!]

Staż, staż i po stażu. Szybko minęło. W niedzielę wieczorem opuściłem Gent, w poniedziałek po południu byłem z powrotem na Pomorzu. Podróż znowu przez Blablacar i znowu bezproblemowo. Statystyki wyglądają specyficznie: jeden przejazd nieudany, jeden z szaleńcem, jeden w porządku i dwa śmignęły wzorowo. Trzeba będzie próbować dalej, na większej próbie, ale nie wygląda to źle. Raczej polecam Blabla – ale to jak z autostopem, nigdy nie wiesz na kogo trafisz.

Podsumowałem staż i jestem zadowolony. KeKi ma charakter bardziej akademicki, więc robiliśmy więcej tzw. riserczu (słowo „badanie” średnio mi pasuje…miało to raczej charakter zbierania informacji – ach, dobo internetu, coś ty z nami zrobiła). Pracowałem w tematach, w których nie pracowałem wcześniej – liznąłem trochę praw dziecka, ale nigdy tak dokładnie, poza tym było to moje pierwsze zderzenie z politykami publicznymi i pierwszy raz robiłem wnikliwą analizę wyroków na świeży temat (a nie odtwórczy, jak to zwykle się robi na uniwerku).

Przyznam, byłem odrobinę przerażony, kiedy miałem z czymś problem w czasie analizy wyroków ETPCz, spytałem się koleżanki z doktoratem o poradę, a ona mi odwiedziała: „Jakub, ale Ty się na tym znasz najlepiej w tym pokoju -ja jestem od badań ilościowych i miękkich instrumentów, a nie od prawa”. Tak samo druga koleżanka stwierdziła, że jest po kierunku „prawa dziecka”, który łączy w sobie nieco prawa międzynarodowego, socjologii, psychologii, pracy społecznej i pedagogiki, ale w ogóle nie miała zajęć z tzw. dogmatyki prawa. Było to dziwne uczucie. Koniec końców, przeprowadziłem analizę 55 wyroków ETPCz pod kątem występowania w nich „najlepszego interesu dziecka” i muszę przyznać, że metody badawcze wymyślałem od podstaw, bo metodologii badań jakościowych to nigdy nie miałem i dopiero się jej uczę…ale za to zleceniodawcy byli zadowoleni, więc chyba nie jest źle!

Niemiecki zdałem, ledwo, bo ledwo, ale zdałem. O. mnie w końcu przekonała, że nie mogę nie pójść na egzamin, bo to tchórzostwo. I dobrze poradziła! Ale przyznam, że egzamin był masakryczny. Z drugiej strony osiągnąłem cel, który sobie założyłem po powrocie z Erasmusa, żeby wskoczyć na poziom B1 w ciągu półtora roku od powrotu. I się udało! Będąc jeszcze w Gencie rozmawiałem (strasznie koślawo zresztą) po niemiecku z koleżanką z Dortmundu, którą poznałem jeszcze w Antwerpii. Była zdziwiona, że dwa lata temu nie mówiłem słowa po niemiecku (miałem formalnie poziom A1 – czyli co? Liczebniki i „ich bin”? ;-)), a teraz jestem w stanie z nią rozmawiać na prawie dowolny temat, chociaż kiedy mówię, to zapożyczam strasznie dużo z flamandzkiego (co ujdzie na północy Niemiec, ale na południu mogę już nie zostać zrozumiany).

Na koniec stażu dostałem parę upominków, w tym fantastyczny latawiec, który mam zamiar wypróbować jak najszybciej (Dank u wel, KeKi staff!). Poznałem kilka fantastycznych osób, z którymi mam zamiar pozostać w kontakcie. No i w wakacje wracam – na chwilę, bo na chwilę, ale wracam – żeby pomóc organizować kurs ochrony praw człowieka, tak samo jak dwa lata temu. Profit!

Obecnie piszę magisterkę i jeden artykuł dla KeKi, więc roboty trochę jest. Poza tym kolega pisze (a ja go wspieram merytorycznie) aplikację na Androida, którą na pewno opublikujemy gdy ją skończymy. Do tego walczę o uznanie praktyk i ich wpisanie do suplementu do dyplomu. Obrona we wrześniu, a w międzyczasie – dwa wyjazdy. Nudzić to się nie będę.

Obowiązkowo – zdjęcia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s