O pracy, flamandzkim, wizytach, sądach i trochę marudzenia [zdjęcia! i to nie marudzenia!]

Czy muszę mówić, że jest sporo roboty? Odstępy między wpisami mówią chyba same za siebie 😉

Staż w KeKi jest raczej bezproblemowy. Ze względu na moją ułomność językową w zakresie flamandzkiego, zadania mi się często zmieniają i są przydzielane raczej na bieżąco. Zrobiłem jeden projekt* sam, poza tym mamy administracyjne zadania związane z organizacją kursu (selekcja kandydatów etc.). Ostatnio zająłem się czymś bardziej związanym z moimi studiami – analiza wyroków ETPCz! So much fun! Serio, może to zboczenie, może odjazd jakiś psychiczny przez tą miesięczną analizę polityk publicznych, ale się z tego cieszę jak głupi.

Poza tym uczę się niemieckiego (po flamandzku, co jest cholernie zabawne), jeżdżę co jakiś czas do Brukseli (służbowo!), byłem na corocznym rozdaniu nagród studenckiego koła o charakterze quasi-filozoficznym i dyskusyjnym (długa historia), dostałem z dziesięć książek w prezencie (bez okazji), ćwiczę flamandzki (i widzę różnice w akcentach!) i w ogóle nie próżnuję. Albo taką mam nadzieję. Chyba że jest sobota/niedziela. Wtedy próżnuję. Po to są soboty i niedziele. Przecież.

W międzyczasie wpadła z wizytą O. Pozwiedzaliśmy trochę (nooooo….Gent, Antwerpię i Leuven. Brugia – następnym razem!), pojeździliśmy tu i ówdzie. Szefowa pożyczyła nam drugi rower, więc O. mogła poznać uroki miasta od strony bardziej mobilnej.

Właściwie, to jest to dosyć zabawne. Mam wrażenie, że wszystkie odległości w Gencie są tak wymierzone, żeby dało się tam dojechać na rowerze. Z buta za daleko, autobusy jeżdżą jak chcą – a po co czekać 20 min na bus, skoro tam dostać się rowerem w 15 minut (maks!). Poza tym, klimat jest naprawdę łagodny i mocny deszcz złapał mnie w sumie raz, w drodze do pracy.

W czasie ostatniego miesiąca poznałem za to uroki zatłoczonych pociągów w godzinach szczytu (zwłaszcza na trasie Leuven-Bruksela-Gent) i uprzejmość belgijskich kierowców (chętniej podwożą niż Holendrzy…dziwne…).

Byłem wczoraj na spotkaniu z prof. Lemmansem (belgijski delegat do ETPCz) i Lady Hale (członkini brytyjskiej Izby Lordów i Sądu Najwyższego) w Brukseli. Miło jest usłyszeć rozsądnych ludzi.

***wtręt maruszeniowo-rozmyślaniowy. Jak nie masz ochoty czytać, zjedź niżej, wstawiłem tam parę zdjęć***

 

W sumie, zainteresowała mnie ostatnio jedna rzecz. Studiuję prawo, mam jakieś własne, niewielkie, ale jednak pojęcie jak działa państwo, sądy i inne instytucje. W większości przypadków, gdy zbadam jakoś dokładniej kontrowersyjny temat, okazuje się że dany środek przekazu (wycinek wiadomości z internetu, prasa, pozbawiona źródła plotka) w pewnym stopniu wiadomość wypaczył, zniekształcił. Mimo to niewiele osób jest zainteresowane zgłębieniem tematu i poszukaniem prawdy. Wierzymy plotkom na słowo, zamiast sprawdzać ich wiarygodność, szukać innych źródeł czy opinii. Oczywiście, nie jesteśmy głupi, nie powtarzamy niesprawdzonych informacji. Ale już je poznaliśmy/usłyszeliśmy/przeczytaliśmy, pamiętamy je, wpłynęły na nas. Stąd potem pojawia się strach czy stres – mamy zniekształcony obraz rzeczywistości. Nie mówię tu nawet o tym jak media z obu stron raczą nas sprzeczną interpretacją danych, ale o tym kiedy brak nam samych danych.

Czy ktoś chociażby kojarzy sprawę piekarza z Legnicy, którego zniszczył Urząd Skarbowy, bo drobny przedsiębiorca nie zapłacił podatku od darowizny (rozdawał ubogim wczorajszy chleb, bo nie chciał, żeby się zmarnował)? Na pewno, sprawa była głośna parę lat temu. Otóż zonk – facet nie został oskarżony o rozdawanie chleba, tylko za zaniżanie sprzedaży, żeby uniknąć zapłaty VAT-u. Tylko że wtedy jest zwykłym oszustem podatkowym, a to się nie sprzedaje tak łatwo. Żeby było śmieszniej, pisano też o tym w mediach (choćby tu, tu i tu), ale jakoś się nie przebiło do świadomości publicznej.

Drugi przykład, niestety nie poparty już linkiem – parę miesięcy temu zaginęła kuzynka mojego kolegi. Szybka akcja, zrobili stronę na wordpressie, zarzucili linka, zrobili ogłoszenie jako jpg i dalej, ludzie, „szerujcie”. W ciągu kilku dni się szybko rozeszło po necie. Po paru dniach ktoś mi zwrócił uwagę, że podany przeze mnie link nie działa. Sprawdziłem, faktycznie. Zadzwoniłem do kolegi – kuzynka się znalazła, i to kilka dni temu. Zasiedziała się u koleżanki, wróciła do domu w sumie po 48 godzinach, kwestie rodzinne. Tylko że informacja o tym nie była tak intensywnie przekazywana. A zdjęcie uroczej blondynki z podpisem „ZAGINĘŁA” krąży pewnie do dzisiaj. Ludzie z Gdańska i okolic się zastanawiają – „W jakich czasach żyjemy…porwania, zaginięcia….a dziewczyna pewnie podzieliła los Iwony Wieczorek”.

Może wyolbrzymiam, może marudzę, ale trzeba z dystansem podchodzić do niektórych informacji. Weryfikować, szukać. Inaczej możemy się zamknąć w wirtualnym świecie, który jest po prostu niezrozumiały.

*** koniec wtrętu ***

Jeezzuuu, jak ja tu wylądowałem od luźnej myśli o tym, że ludzie źle rozumieją rolę sądów? Dychu, weź się ogarnij.

A, żeby nie próżnować – zdjęcia! Parę z Antwerpii, parę z Gentu. Z podziękowaniami dla dzielnej O., która pstrykała co jej w oko wpadło.

 

 

*Zdaję sobie sprawę, że słowo „projekt” ma w języku polskim inne znaczenie i że używam karygodnej kalki językowej. Będę wdzięczny za polski odpowiednik, który nie brzmi pokracznie.

Reklamy

3 comments on “O pracy, flamandzkim, wizytach, sądach i trochę marudzenia [zdjęcia! i to nie marudzenia!]

  1. Alex pisze:

    Hey Jakub, how long will you be in Flanders for your internship? Where do you stay actually – Gent? I was thinking to visit Belgium during spring. Maybe we can meet and drink een of twee pintjes.
    Greetings from Germany – Alex

    • dychu pisze:

      Hey Alex! I do my internship in Gent. I will stay here until at least second half of May. Feel free to drop by, I always enjoy een pintje with you 😉 Hope to see you soon!

  2. Karolina pisze:

    Zamiast „projekt” może „zlecenie”? Zależy, czego sprawa się tyczy. Pozdro ze słonecznej Warszawy! P.S. – Łączę się w trudach nauki flamandzkiego… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s