Z powrotem w Belgii! [zdjęcia]

Tak jak wcześniej pisałem, wyjechałem na praktyki. Praktyki są prowadzone przez tych samych ludzi co Erasmus i patrząc wstecz, wydaje mi się że było jeszcze mniej roboty papierkowej. Plus!

Wyjechałem dwa tygodnie wcześniej, żeby móc w spokoju pisać magisterkę, zająć już wynajęte mieszkanie (ściślej: pokój), ogarnąć się trochę, odwiedzić może znajomych, pozwiedzać trochę no i kontynuować kurs niemieckiego -pierwsze zajęcia już 10 lutego! Chcą w trzy miesiące przerzucić mnie z poziomu A2 na B1. Powodzenia.

Podróż do Warszawy (startowałem z Modlina), a potem po raz n-ty lot tanią linią lotniczą (tym razem tą bardziej reklamorzygającą, a nie tą różową) były bezproblemowe, mimo kapryśnej aury. Z lotniska w Charleroi też bez większych cudów. Tylko znowu, jak przy każdym przekraczaniu granicy, wszystko wydaje się drogie.

Belgia przywitała mnie dodatnią temperaturą i deszczem. Naprawdę, nie wiem czego się spodziewałem. Pokój mam na przedmieściach Gentu, co oznacza w praktyce 25 min piechotą do centrum i 35 minut do pracy. Astronomiczne odległości. I tak wynajmę rower. Znalazłem już nawet firmę studencką, która się tym zajmuje. Teraz muszę tylko ich przekonać, że jestem studentem lokalnego uniwerku.

Spotkałem się już z ludźmi z NGO, w którym będę pracował. Wszyscy jesteśmy podekscytowani, czeka nas dużo pracy, ale jakoś nikt się tego nie boi. No dobra, trochę ja. Boję się, że przeceniają moją wiedzę na temat prawa europejskiego. Trudno, będę zachrzaniał, nikt nie powiedział że będzie „letko”. Nie mogę się doczekać!

Parę dni temu pojechałem z koleżanką S. do Oostende, na brzeg morza. Zabawne, rok tu mieszkałem, byłem w Dunkierce, byłem w Holandii nad morzem, ale na belgijskie wybrzeże nie dotarłem. Dopiero teraz mi się udało. Trochę monotonne i bardzo zabudowane, skomercjalizowane. Wolę polskie, trochę dziksze. Ale też było przyjemnie, zwłaszcza że pływy są tu bardziej widoczne. No i puszczałem pierwszy raz w życiu latawca. Chyba mam nowe hobby.

W przyszły poniedziałek zaczynam kurs niemieckiego, pracę w KeKi kilka dni później. Do tego czasu piszę magisterkę, zobaczymy co się urodzi. Na razie jest to jakaś podzielona na moduły pokraka, ale może jak uzupełnię przypisy i ją posklejam, to będzie do rzeczy. W międzyczasie eksperymentuję w kuchni. Mój zjarany landlord obserwuje mnie z zainteresowaniem Igora.

Byłem też na FOSDEMie, a właściwie na piwnym evencie go poprzedzającym. Ciekawe zjawisko. Duże ilości naraz programistów open-source pod wpływem alkoholu. I to w sercu Brukseli, w znanym pubie Delirium, lejącym z kija przepyszne „Delirium tremens„. Mniam. I zjadłem gofra. To był dobry wieczór. Poza tym momentem, kiedy wracając stwierdziłem, że przecież mogę pójść skrótem do domu. To nie był skrót (trasę nieznacznie zmieniłem, dane osobowe, cookies etc.)

A teraz: zdjęcia! Sorry za jakość, zdjęcia robione kalkulatorem.

 

Reklamy

2 comments on “Z powrotem w Belgii! [zdjęcia]

  1. Rylisa pisze:

    to rozumiem, ze konsultacje przez skype’a? 😉

    • dychu pisze:

      Już miażdżącą większość części ogólnej-medycznej mam za sobą, ale pewnie zadzwonię jak będę redagował (czyt. zdam sobie sprawę, ile co ma sensu ;-))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s