O końcu.

Wszystko ma swój początek i koniec, Erasmus też. Średnio odkrywcze stwierdzenie, zdaję sobie sprawę, ale takie rzeczy po prostu zaskakują, niezależnie od tego czy ich oczekiwaliśmy, czy nie.

W poniedziałek zdarzył mi się egzamin z niderlandzkiego. Poszło mi, w mojej opinii, znośnie, co o tym sądzą moi nauczyciele dowiem się w poniedziałek. Niderlandzki nie jest jakoś specjalnie popularnym językiem w Europie, ale wspólne podstawy gramatyczne z niemieckim dadzą mi bonusa, bo w przyszłym roku chciałbym się podszkolić z mowy Goethego – pobyt tutaj mi pokazał, jak ważne jest znać więcej niż jeden język.

We wtorek miałem ogłoszenie wyników z kursu IELSP. Tym razem udało mi się wszystko zdać, choć same wyniki średnio mnie zadowoliły. Nie będę narzekał, lepsze to niż poprawki. Bądź co bądź, komplet ocen jest, już mi Erasmusa uznają, nawet gdyby tego jednego brakującego przedmiotu nie zdał. No ale co zrobić, ambicja głupia. Po wynikach szlajałem się od znajomych do znajomych, żegnając się ze wszystkimi, robiąc krocie fotek i obiecując wszystkich odwiedzić. Z przerażającym fatalizmem wiem jednak, że o ile znajomych z Czech czy Niemiec mam szanse wkrótce zobaczyć, to ze znajomymi z Puerto Rico czy Ameryki – będzie ciężko.

Wczoraj Polacy z mojego domu zaczęli się pakować i dziś rano wyjechali. Zżyłem się z nimi przez te kilka miesięcy dość mocno i muszę przyznać, że byli dobrymi współlokatorami (piszę tak tylko dlatego, bo wiem że mnie czytają) 😉 Zrobiliśmy sobie pożegnalne piwo przed domem (akurat pogoda była świetna) wraz z innymi mieszkańcami. Sympatycznie, tak ogólnie.

Głupie uczucie, tak patrzeć jak ludzie wyjeżdżają. W Polsce to trochę inaczej, bo człowiek się przyzwyczaja to takich rzeczy na własnym podwórku. Pobyt za granicą, niezależnie w jakiej formie, zazwyczaj ma w sobie to ziarno nietypowości. Stąd tyle ludzi twierdzi, że dopiero za granicą poznali prawdziwych przyjaciół i zobaczyli, jakie jest życie. W mojej opinii, to po prostu kwestia specjalnych okoliczności, które nam wzmacniają przeżycia. W czasie ostatniego roku sporo mi się zdarzyło, zarówno dobrego jak i złego, nauczyłem się wielu ciekawych rzeczy i poznałem interesujących ludzi. Teraz pozostaje pytanie: czy powrocie do kraju wykorzystam to wszystko czy raczej wrócę z radością do dawnej formy, bo to jednak wygodniejsze. Czas pokaże.

Erasmus mi się już oficjalnie zakończył. Poniedziałek będzie datą końcową na moich dokumentach. Co prawda, wracam tutaj już niedługo, ale nie będzie ten wyjazd miał tego samego charakteru. Erasmus to przede wszystkim ludzie, możliwość podejścia do losowej osoby na kursie i powiedzenie „Hej, jedziemy jutro do Berlina/idziemy na piwo/będziemy lepić pierogi – idziesz z nami?” i uzyskanie pozytywnej, pełnej entuzjazmu odpowiedzi. Setki ludzi z innych krajów, różne punkty widzenia i rozumienia świata, polityki, nauki. Szukanie wspólnego języka, platformy porozumienia. Jest to zdecydowanie niezwykłe doświadczenie i kiedy próbuję przelać swoje wrażenia na papier (no dobra, ekran) czuję się nieco głupio, bo mam wrażenie że wszystko spłaszczam i upraszczam. Chciałbym napisać o wszystkim, a nie mogę (serio, kto by to czytał). Cały czas czuję, jakbym coś omijał. Nie umiem zmieścić całego roku w kilku linijkach, choć będę próbował. Jednak ten blog to dobry pomysł, teraz jeśli ktoś by chciał, może prześledzić mój cały pobyt tutaj i chociaż częściowo zrozumieć co tu czułem, czego się uczyłem, co mnie dziwiło i co przyjmowałem ze spokojem.

Erasmus jest niezaprzeczalnie ciekawym doświadczeniem i mam nadzieję, że program w takiej czy innej formie będzie się rozwijał. Patrząc dalekosiężnie, jest to dobre dla rozwoju Europy. Ludzie podróżujący między krajami w celach innych niż turystyczne, ludzie uczący się nowych języków i poznających kulturę dla nich obcą, a będącą w zasięgu ręki. Mam nadzieję, że pisząc to nie wpadam w zbędną pompę, ale ja tak to po prostu widzę.

Każdy kolejny post na tej stronie będzie związany tylko z moim pobytem za granicą (jak pisałem wcześniej, niedługo tu wracam) a nie z Erasmusem jako takim. Wrzucę jeszcze informacje o tym jak wyglądało rozliczenie, reszta to będzie moje spisywanie wrażeń związanych z tym krajem piwa, frytek i czekolady, ludźmi tutaj, pracą i wszystkim po drodze.

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s