O egzaminach, wstępnej ocenie programu i sesji w ogólności.

Jutro czeka mnie ostatnia istotna batalia – International and European Protection of Human Rights. Przedmiot był, jak już wspomniałem wcześniej, o wiele ciekawszy i bardziej złożony niż się spodziewałem. Uświadomił mi, między innymi, rolę ECtHR i innych sądów i komisji (zarówno tych pod egidą ONZ jak i regionalnych) w dzisiejszym świecie oraz pokazał praktyczny wymiar systemu ochrony praw człowieka.

Zrobię może krótkie podsumowanie, jak widziałem cały program nauczania. Wspomniane prawa człowieka wraz z prawem antydyskryminacyjnym i europejskim prawem pracy i ubezpieczeń społecznych były, moim zdaniem, najbardziej praktycznymi przedmiotami w tym programie. External Relations i Economic Law też były bardzo ciekawe. To pierwsze było jednak, podobnie jak Constitutionalism, Law and Globalisation i WTO Law, bardziej przydatne dla teoretyków i osób przygotowujących nowe prawo (ej, jest jakiś zgrabny polski zwrot na „law-making”? Bo to strasznie siermiężnie brzmi, „robić prawo”). European Private Law miało zbyt szeroki zakres, aby ogarnąć chociaż ułamek w ciągu jednego semestru, ale chociaż pokazało nam, jak to działa (i co ważniejsze, gdzie szukać materiałów).

Kurs jako całość był w miarę wyważony, choć w drugim semestrze przedmioty fakultatywne były zbyt ciekawe, a obowiązkowe – zbyt nudne. Jestem pewien, że co najmniej kilkanaście osób z chęcią zamieniłyby WTO Law albo Law and Globalisation na Non-discrimination law, Law of Private Litigation, Health Law albo Private Law. Sam się długo zastanawiałem, czy dobrze wybrałem, no ale nie można mieć wszystkiego 😉 a natłok zajęć (no i kurs niderlandzkiego) nie pozwalał mi na uczęszczanie dodatkowo na wykłady (po prostu by mi czasu zabrakło…no i zajęcia były tak rozłożone że bym latał jak fryga na rowerze z Wilrijk do centrum i z powrotem).

Główny plus tych zajęć – ogromna ilość materiałów w języku angielskim, które przerobiłem w ciągu semestru. Bez kursu mam podstawy Legal English i to w kontynentalnym systemie prawnym, a nie anglosaskim. Nauczyłem się czytać wyroki (serio, kto to pisze?) i artykuły naukowe pisane przez ludzi z całego świata (i zdecydowanie najbardziej nie znoszę amerykańskich – najtrudniejszy język, trochę bardziej abstrakcyjne podejście i brak struktury).  

Już mi się zbiera na podsumowanie całego Erasmusa, ale to jeszcze nie teraz. Ostateczne podsumowanie zrobię po powrocie do kraju (tj. w lipcu). Zaraz połowa czerwca, za jakieś dwa tygodnie wracam do domu. Usiądę sobie wygodnie we własnym pokoju i na spokojnie spróbuję podsumować Erasmusa (przeplatając to z walką z BWZS i wykładowcami).

Do boju, studenci! Pokażmy tej sesji!

(A w weekend – wypad na zachód!)

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

2 comments on “O egzaminach, wstępnej ocenie programu i sesji w ogólności.

  1. Zuzia pisze:

    Law-making = prawodawstwo? Maybe?

    • dychu pisze:

      Niby ładnie, ale z tego co mi się wydaje, to w polskim języku prawniczym „prawodawca” to instytucje państwowe, a „law-making process” odnosi się także do doktryny i judykatury…ale to i tak bliżej brzmi niż „robienie prawa”, więc bardzo dziękuję 😉

      PS: Się cholera zastanawiałem – skąd ja mam czytelników z Argentyny ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s