O świętach, nauce, chandrze jesiennej i punktach ECTS.

Do Polski na święta wracam za niecałe trzy tygodnie. Szanse pouczenia się w tym czasie uważam za mniej niż znikome, więc zasuwam z materiałem teraz. Czuję ciężki oddech sesji na plecach – start na początku stycznia.

Z tego też powodu nie wrzucałem ostatnio żadnych notek – od trzech dni siedzę zamknięty w pokoju i wertuję reader do Constitutionalismu. Początkowo byłem przerażony jego objętością (ponad 500 stron) szybko się jednak przekonałem, że jeśli się sortuje tekst (nie wszystko trzeba czytać) to szybciej idzie. Jeśli facet umieścił w tym readerze pełny tekst orzeczenia U.S. Supreme Court w sprawie Marbury v. Madison z 1803 roku to ja raczej to traktuję jako ciekawostkę i przechodzę od razu do wniosków, które uczyniły tę sprawę przełomową dla amerykańskiego systemu sprawiedliwości i judicial review na świecie, tworząc pierwszy zdecentralizowany system kontroli konstytucyjności aktów prawnych w tej skali. Fakt, że Sąd powołał się na przypadek plantatora bawełny z 1792 roku wydaje się nieco mniej istotny.

Kami czasem wpadnie albo gdzieś mnie wyciągnie, więc nie jest źle. Ale fakt, że o 16.30 robi się ciemno, jest dobijający. Przydałby się skok na południe, coby baterie podładować. Chłopaki z Południowej Afryki mają chyba najciężej. Nie dość, że robią trzy lata studiów w dwa i pół, nie mają wakacji, to jeszcze mają dwuipółroczną zimę w życiu. To przecież jakby mieszkać pod kołem podbiegunowym.

Robię listę rzeczy do zrobienia w Polsce, do wzięcia, do zostawienia…Moje wyobrażenie o Erasmusie odbiegło nieco od rzeczywistości i to raczej na korzyść. Jest to fantastyczne doświadczenie, i cieszę się, że zostaję na cały rok. Widzę M. i P., które przyjechały tu tylko na semestr i teraz cierpią potwornie. Ale cóż zrobić, magisterki i licencjaty same się nie napiszą…A pisać tutaj też ciężko. Za to koleżance M. z Barcelony poszczęściło się i uzyskała pozwolenie na przedłużenie pobytu razem z grantem.

Sam nie wiem, czy to fakt, że jestem tu już ponad trzy miesiące, czy zbliżające się święta i sesja, czy też wyjeżdżający znajomi sprawiły, że człowieka jakaś taka nostalgia łapie. Ostatnio złapałem się na myśleniu, jak będzie wyglądał mój powrót w czerwcu przyszłego roku. A może to tylko chandra spowodowana deszczową, późnojesienną pogodą i brakiem słońca? Jakoś nie mam ochoty na szlajanie się po pubach, ale trzeba będzie wyjść w przyszłym tygodniu, coby się naładować tym erasmusowskim optymizmem.

Wymieniłem się mejlami z moim koordynatorem, bo ciągle nie rozumiem, jak wygląda moja sytuacja z punktami ECTS. ECTS to po ludzku Europejski System Transferu i Akumulacji Punktów, który pozwala na porównywanie wykształcenia między uczelniami w Europie . Na rok trzeba ich zdobyć 60, co mi się uda (równiutko 30 na semestr – urok dobrze zorganizowanego programu).

Problem polega na tym, że ze względu na specyfikę moich studiów (dużo przedmiotów dogmatycznych – tj. postępowanie cywilne, prawo administracyjne, prawo karne i te inne ciekawostki, których zakres jest specyficzny dla danego kraju i należy do obowiązkowego programu), po powrocie muszę nadgonić brakujące pięć egzaminów, których mi nie przepiszą (należą do nich: prawo cywilne II, postępowanie karne, prawo finansowe i finanse publiczne, prawo administracyjne i prawo morskie). Każdy z tych przedmiotów ma pewną określoną wartość ECTS. Krótko mówiąc, będę miał punktów nabitych jakbym studiował sześć lat, a nie pięć.

Ponadto, istnieją jeszcze WDW (wykłady do wyboru, czyli po ludzku fakultety), zazwyczaj jeden-dwa na semestr, które zaliczyć trzeba i też mają pewne punkty ECTS przypisane do siebie. Czy mam je też zdawać? Wtedy byłoby już zupełnie wesoło. Na razie moja sytuacja jest niejasna i, zgodnie z informacją udzieloną mi przez koordynatora, nie martwię się tym. Problem powinien rozwiązać się z końcem roku akademickiego.

Postaram się na dniach wrzucić jakieś zdjęcia. I przydałoby się wrzucić drugą część belgijskiego alfabetu, bo to jakiś obciach, że jeszcze tego nie zrobiłem 😉

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

One comment on “O świętach, nauce, chandrze jesiennej i punktach ECTS.

  1. Best sister ever pisze:

    A czemu na prawie kaza wam zaliczac finanse publicze… Ja akurat lubilam ten przedmiot 🙂
    A na jesienna depresje, jabluszko pieczone z cukrem i cynamonem z lyzka masla!
    Za 6 dni bedziemy w kraju!!!
    Kto pierwszy ten wybiera sobie pokoj w jakim spi? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s