O stopach, niekoniecznie procentowych, podręcznikach i wykładach.

Wczoraj grając w piłkę ze współlokatorami (heh, tak się przyzwyczaiłem mówić „housemate” że, to aż dziwnie brzmi) doznałem lekkiej kontuzji (kolega kopnął mnie z czuba w spód stopy, boli jak …). Kulałem przez pół dnia, pod wieczór ból był nie do zniesienia. Na szczęście inny kolega, który studiuje farmację i pracuje jako ratownik medyczny, nie spał jeszcze, więc odwiedziłem go aby mnie zdiagnozował. Wywiązał się z tego zabawny dialog:

Ja: …no i boję się, czy mi tam coś nie pękło czy jakieś świństwo się nie zrobiło, bo bardzo boli, nie mogę chodzić.

Kolega: Nie martw się, żadna kość nie jest pęknięta.

Ja: Skąd wiesz? – byłem zdziwiony jego natychmiastową diagnozą a la doktor House, zwłaszcza że nie raczył nawet tyłka podnieść z kanapy.

Kolega: Stoisz.

Otóż jak mi chwilę później wytłumaczył, gdyby mi coś pękło w stopie, to z bólu nie mógłbym stać. Osoby z wykształceniem medycznym proszę o komentarz (Ryyyyliiisaaaa!), ale dla informacji: owinąłem nogę pożyczonym bandażem elastycznym na noc i już jest lepiej. Podejrzewam, że kolega miał rację. Dzięki tej historii wyszedł na jaw niewątpliwy urok mieszkania w domu studenckim: mamy tu dwóch lekarzy, jednego elektryka, trzech farmaceutów, prawnika i kilku biologów. Fun.

Kupiłem pierwsze podręczniki. Koszta pominę milczeniem, choć też są abstrakcyjne, ale jak zobaczyłem podręcznik 1200 stron to przeżyłem załamanie nerwowe. Unia rządzi.

Wykłady się zaczęły, o tyle jest to zabawne, że wszyscy wykładowcy zaczęli od tego samego, tj. od historii Unii Europejskiej. Nie wiem czy był to zabieg zamierzony, ale pozwolił nam porównać styl poszczególnych wykładowców. Osobiście najbardziej polubiłem wykładowcę od Institutional Law of the EU, bo potrafił zawsze wpleść dowcip o piłce nożnej bądź rocku z lat ’80, co podczas wykładu o teorii integracji europejskiej zasługuje na uznanie. No i nie pozwala widowni usnąć.

Dostałem niedawno radosnego mejla, że jestem wpisany na trzeci rok na moim uniwerku. Yay! Żeby tylko ktoś mi nie zamarudził, że mnie na egzaminie jakimś nie bylo…

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

2 comments on “O stopach, niekoniecznie procentowych, podręcznikach i wykładach.

  1. Maciej pisze:

    Wiedzialem …ze pilkarzem to Ty nie bedziesz.
    Kocham Ciebie synek i mam nadzieje ze noga ma sie lepiej.
    Maciej tata

  2. Rylisa pisze:

    Kolega miał rację o tyle, że z pękniętą kością trudno jest chodzić, a Ty do niego przyszedłeś, a nie się wczołgałeś 😉 ale stać, jeśli przeniesiesz ciężar ciałą na drugą nogę, jak najbardziej możesz. Podskakiwać jest ciężko, bo końce złamania się o siebie ocierają 😛 No i przy dużym stłuczeniu też byś miał problemy z chodzeniem. Kup sobie jakiś żel z ketoprofenem albo naproxenem. A podręcznik wykorzystaj do podłożenia pod piętę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s