O wielojęzyczności, polskich twarzach i trudnej historii, a także swobodne filozofowanie na temat punktów widzenia.

Pustawo się zrobiło, bo niemal wszyscy Belgowie pojechali do domu (co tu ukrywać, daleko nie mają). Wrócą w niedzielę wieczorem. Została tak około połowa domowników (czyli sami obcokrajowcy i półobcokrajowcy, czyli Holendrzy).

Po kolegę O. przyjechała samochodem mama. Porozmawialiśmy chwilę i wspomnę tą rozmowę, nie tylko ze względu na jej interesującą treść, ale także ze względu na fakt, iż mama O., Belgijka, mówi płynnie po polsku – mieszkali u nas przez jakieś osiem lat. Wysławianie w mowie Mickiewicza przychodzi jej z niewielkim trudem i czasami myli słowa (np. myliła znaczenia słów „przygoda” i „przyroda”), ale biorąc pod uwagę, że jest przynajmniej trzyjęzyczna (niderlandzki, polski, angielski i jak mniemam, także minimum podstawy francuskiego, co jest tu chyba standardem) to imponujące. Jest to piąta osoba w moim życiu, która będąc obcokrajowcem i żyjąc w innym kraju, zna język polski.

Rozmowa była też ciekawa, jako że osoby które mieszkały w różnych krajach w czasie swojego życia mają często inne, nieco szersze spojrzenie na otaczającą ich rzeczywistość. Ich poglądy też są dość oryginalne. Przykładowo, mama O. początkowo nie wierzyła, że jestem z Polski, bo, tu cytat, „mam mało polską twarz”. Stwierdzenie co najmniej intrygujące. Kiedy poprosiłem o doprecyzowanie, dowiedziałem się, że Polacy mają twarze „smutniejsze, więcej tam negatywnych emocji” natomiast ja mam ponoć twarz „szukającą przygody”. Nie wiem czy ta pani jest poetką albo czy chociaż lubi Adventure Time, no ale ta kwestia bardzo mnie rozbawiła.

Mama O. stwierdziła, iż Polska to bardzo piękny kraj z ogromnymi przestrzeniami, ale siedzi w ludziach coś takiego, czego ona nie potrafi określić, ale wie, że to przez naszą „skomplikowaną historię”. Pomny wcześniejszych rozmów na tematy historyczne, grzecznie zauważyłem, że Belgia też, delikatnie mówiąc, miała urozmaicone dzieje. W odpowiedzi usłyszałem: „Tak, ale u nas (tj. w Belgii) nic strasznego się nie działo od wielu, od wojny prawie. Wy jesteście wolni od jakiś 20 lat, jeszcze wiele przed wami”. Te proste słowa powiedziane przez kogoś, kto mieszkał w Polsce przez tak długo, jakoś zapadły mi w pamięć.

Kiedy się mieszka w innym środowisku przez dłuższy czas – na przykład parę lat – i pozna to środowisko, ludzi, kraj, warunki, historię na własnej skórze – bardzo ważne, żeby doświadczyć tego samemu, nie przez media, książki, plotki, stereotypy czy pojedyncze osoby. Wszystkie te wspomniane sposoby są nacechowane jednym – mianowicie są przemielone, już przez kogoś przetrawione, przygotowane jak żarcie z mikrofalówki. Świat jest potwornie skomplikowany i bazowanie swojej opinii na podstawie jednej książki, opinii czy choćby całej teorii – jest prymitywne i nieuchronnie prowadzi do wszelakich uproszczeń objawiających się, dla przykładu, w stereotypach.

Niektórzy nazywają to mentalnością danego narodu i wydaje mi się, że jest w tym ziarnko prawdy. Przed moim wypadem do Rosji w 2008 roku nie miałem pojęcia, dlaczego zdarzają się sytuacje, o których czytam w gazetach. Obecnie wydają mi się rozsądnymi następstwami typowymi dla danego regionu. I niejako rozumiem też, dla przykładu, Romualda Koperskiego i jego dość nerwowy wyskok przed konsulatem Rosji we Wrzeszczu czy też fakt, że szarpał się z moim kolegą ze studiów przed cmentarzem żołnierzy radzieckich w Gdańsku Głównym. Poglądy pozostają poglądami, problem polega na ich uzewnętrznianiu i wymianie zdań. Bo czy da się w ciągu krótkiej rozmowy wymienić 30 lat poglądów na świat i życie, kształtowane przez szkołę, sytuację rodzinną, studia, doświadczenie zawodowe i podróże? Nie da się, zwłaszcza jeśli brak jakiegoś wspólnego języka czy platformy porozumienia.

Ech, wyszło jak zwykle koślawo i raczej bez wspólnego wątku – ale może następnym razem będzie lepiej 😉

Powinien porobić chyba tu kategorie, żeby ludzie zainteresowani tylko Erasmusem nie błądzili bez sensu po moich wypocinach 😉

Reklamy
This entry was posted in Erasmus.

2 comments on “O wielojęzyczności, polskich twarzach i trudnej historii, a także swobodne filozofowanie na temat punktów widzenia.

  1. Iwonka pisze:

    Synek piszesz bosko ale martwie sie ze jest tobie smutno bo wszyscy wyjezdzaja.
    Caluje Ciebie

    • dychu pisze:

      Eee tam smutno – jak mi ma być smutno, jak ledwo usiadłem przed kompem, a tu znajoma z Barcelony mnie wyciąga na Mexican Dinner (fajitas były pyszne), a gdy wracam do domu to kolega z Syrii zaprasza mnie jako reprezentanta Europy Środkowej na protesty przeciwko rządowi w Syrii? Nie martwcie się, na pewno mi się tu nie nudzi 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s