O wlamaniach, odtluszczonym mleku i kontroli biletow.

Dzis bedzie post bez polskich znakow, bo pozyczylem internet z laptopa kolezanki Greczynki. Jej laptop lepiej lapie internet od sasiadow, bo nasz provider cos nawala.

Jestem tu juz trzy tygodnie i ciezko mi w to uwierzyc. Mam wrazenie, ze wyladowalem tu wczoraj.

Mielismy ostatnio ciekawa sytuacje. Wspomnianej juz kolezance Greczynce zablokowaly sie w nocy drzwi. Nie pytajcie jak, tak juz tu bywa. Przyszla do mnie o tej nieszczesnej polnocy i poprosila mnie o pomoc. Stoi biedaczka w pidzamie Snoopy’ego, no to wzialem scyzoryk i co tam jeszcze uznalem za przydatne i poszedlem na druga strone domu. Podczas robienia powaznej miny przy drzwiach zamknietych od srodka, ktore zostaly zamkniete od zewnatrz (jak juz mowilem, nie wnikajcie) podszedl kolega z innego pokoju, Isman. Isman mieszka tu od dawna i sie zna na rzeczy, wiec doradzil mi, zebysmy wywazyli drzwi, bo zamki tutaj sa bardzo slabo zamontowane i mozna je latwo wybic, a potem zamontowac z powrotem. Empirycznie to potwierdzilem, ogladajac zamki w innych drzwiach, ktore faktycznie byly czesto montowane z powrotem. W efekcie krotkiej dyskusji postanowilismy wpsolnymi silami wybic zaciety zamek. Kiedy to pisze, i patrze na to z perspektywy czasu, to byl bardzo glupi pomysl. Zwlaszcza kiedy okazalo sie, ze zamek trzyma dosc mocno, natomiast futryna nie. Zamek wyrwal kawal ramy drzwi, sypiac dookola drzazgami. Stanelismy posrodku tego syfu z glupimi minami, natromiast biedna Greczynka byla chyba raczej przerazona. Wzielismy z Ismanem wine na siebie przed wlascicielka domu, ktora okazala zadziwiajaca wyrozumialosc i litosc, bo nie obciazyla nas kosztami.

Stwierdzam takze, ze ucza nas na zajeciach niepotrzebnych zwrotow. Zamiast uczyc nas jak pytac o droge, powinni nas uczyc jak brzmi, dla tego przykladu, „mleko beztluszczowe” („melk magere” dla waszej informacji). Dlaczego zwracam na to uwage? Bo kupilem szesc litrow tego syfu, skladajacego sie z mleka w proszku rozpuszczonego w wodzie. Fuj. Parodia mleka. Nastepnym razem laze po sklepie ze slownikiem, zeby znow nie miec niespodzianek.

A kontrola biletow, na ktora sie nadzialem ostatnio, wyglada podobnie jak w Gdansku. Wpada szesciu typa, machajacych identyfikatorami, krzyczac, zadajacych paszportow. Normalnie Renoma, tylko ze w koszulach firmowych. I troche grzeczniejsza.

Do nastepnego!

Reklamy

One comment on “O wlamaniach, odtluszczonym mleku i kontroli biletow.

  1. Rylisa pisze:

    patrz, to mleko to jednak pechowe 😉 nas tak druga oficer w Rydze załatwiła, tak kupowała mleko, że kupiła niepasteryzowane (2 zgrzewki) za koszmarne pieniądze. No i znaleźliśmy się na środku morza z półproduktem na twarożek… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s