O syryjskiej rewolucji, nadprogramowych mieszkańcach i szwedzkich pensjach.

Życie tutaj płynie spokojnie, Antwerpia nie jest jakąś gigantyczną metropolią. Ale korki to są na poziomie europejskim.

Dzisiaj w czasie lunchu (czyli kawy i kanapek) z Viktorem ze Szwecji porównaliśmy poziom życia oraz ceny w Polsce i Szwecji. Skandynaw zrobił wielkie oczy jak się dowiedział, jaka jest średnia pensja w Polsce, że nie wszystkich stać na smartphone’a oraz opluł się kawą jak usłyszał, jaki dostajemy grant. Dla porównania: jego grant jest porównywalny do naszego, ale do tego dostają dodatek od szwedzkiego rządu za sam fakt bycia studentem. Burżuje cholerne. Żeby było śmieszniej: dowiedziałem się dziś, że SGH dostaje tylko 240 euro grantu. Albo jak to określiła koleżanka: „Największe mózgi naszego kraju! Czaisz?!”. No dobra, granty nie są najwyższe, ale jak już pisałem wcześniej: jak na pieniądze spadające z nieba to i tak niezła kwota.

No ale dość o finansach. Sorry za ten przydługi wstęp, ale w pierwszych dniach przyjazdu to właśnie pieniądze, legalizacja pobytu i szukanie pracy są tematami numer jeden między studentami z wymiany.

A tak przy okazji: Viktor to jednak biedny jest, bo jest jedynym Skandynawem na kursie i nie ma do kogo gęby otworzyć w swoim języku. Ponoć gdzieś chodzi jakaś Norweżka z podobnym problemem, tylko jakoś znaleźć się nie mogą.

Robiąc dziś pranie spotkałem wychodzących z pokoju dwóch obcych mi studentów. W czasie krótkiej rozmowy wyszło, że wcale tu nie mieszkają, tylko wpadli się pouczyć, bo ich koleżanka, mieszkająca tutaj, zaprosiła. Nie, nie znam jej. Ja tam się juz poddałem, nie mam pojęcia ile osób tu mieszka.

Odbyłem przed jakąś godziną interesującą rozmowę z Ibrahimem. Ibrahim mieszka w tym samym domu i ma dość skomplikowaną historię. Przewinął się wraz z rodzicami przez m.in. Dubaj i Holandię, obecnie mieszka w Antwerpii. Jest, jak zrozumiałem, ratownikiem medycznym. Gorąco wspiera syryjską rewolucję (chyba ma tam rodzinę) i pokazał mi parę filmików, które przesłali mu znajomi. Mają podobną sytuację co Polacy przed ’89, tylko bardziej tam krwawo i rząd częściej strzela niż nasz. Chłopak ogólnie sympatyczny, tylko że idealista. Aż miło go słuchać. A jaki poeta! Oby więcej takich!

Dobra, jakby powiedzieli w IB: skończmy z tą prokrastynacją! Wracam do nauki.

Reklamy

One comment on “O syryjskiej rewolucji, nadprogramowych mieszkańcach i szwedzkich pensjach.

  1. Ju. pisze:

    Te spotkania międzyludzkie są właśnie najciekawsze, najbardziej inspirujące.
    Prosimy o więcej domowych historii, ze smutnym Czechem z bejsbolem w roli głównej 😉 Syryjczycy-emigranci też mile widziani, szczególnie poetyccy.
    Dzięki za prokrastynację, przypomniała mi o pewnej piosence.
    Jaka u Cię pogoda? Tu ostatnie podrygi lata na zmianę z chmurami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s