Ik spraak beetje Nederlands!

Jak w temacie – uczę się niderlandzkiego. Zachrzaniamy z materiałem i to zdrowo, jesteśmy w 1/3 książki, a mieliśmy tylko 3 dni nauki. Jedno jest pewne – sześć godzin nauki języka dziennie, nawet z przerwami, to za dużo. Zaczynamy o 9:30, kończymy o 16:30, a na dokładkę dostajemy stertę prac domowych. Tylko że człowiek po powrocie woli zrobić pranie, zjeść obiad albo po prostu walnąć się w kimę zamiast wkuwać regułki, a czas goni. Następnego dnia zaczynamy od nowa. No i niezbyt można odpuścić bo egzaminy już 19 i 20 września. No nic, trzeba wracać do nauki 😉

Na razie z prawem tu wspólnego dużo nie mam, ale na to jeszcze przyjdzie czas. Jutro rejestracja na uniwerku i tylko trzy godziny zajęć! Woohoo! Ale za to pewnie bez przerwy albo z podobnymi atrakcjami.

Udało mi się dziś zamówić kawę po niderlandzku. I to nie z automatu! Niestety, trochę oszukiwałem, bo ekspedientka mnie znała już i dała to, co wcześniej. Dobrze, że nie bywam w Starbucksie, bo bym odpadł na pytaniu o mleko niskotłuszczowe bądź podczas dyskusji o wyższości cukru trzcinowego nad tym buraczanym.

Z ciekawych obserwacji – Antwerpia nie ma linii nocnych. Znaczy, oficjalnie ma dziesięć, ale skoro żaden z erasmusowców (a co jak co, ale erasmusowcy pierwsi się orientują w liniach nocnych) nic o nich nie wie, to znaczy że ich nie ma. Busy są bodajże cztery na noc, naraz rozjeżdżają się z centrum we wszystkich kierunkach i kosztują nieco więcej niż dzienne. W ogóle można tu kupić bilet autobusowy, który daje Ci 2 euro zniżki na taxi, jeśli wracasz w nocy. Nie no, spoko. Belgijska logika. Po co dawać autobusy, skoro można, taniej, dać na taksów….ej, cholera, to ma sens.

Głupia sprawa: „g” we Flandrii wymawia się podobnie do gardłowego „h” połączonego ze splunięciem przez lewe ramię i obrót na pięcie. Problem? Przy słowie „Goiemorgen” Polacy się czerwienią, bo z pierwszej części tego zwrotu (nota bene grzecznościowego) wychodzi coś, delikatnie mówiąc, mało grzecznościowego.

Gdzieś między gloryfikowaniem makaronu z pesto (muszę się wybrać do Lidla po zapasy) a wkuwaniem regułek gramatycznych poznaję lepiej mój tymczasowy dom. Marokańczycy są braćmi lub przyjaciółmi (wersje są różne) i, o zgrozo, prawdopodobnie są Syryjczykami z Niderlandów. Mój świat runął. Do tego jeśli pstrykniesz złym przełącznikiem na kuchence, wywala korki w piwnicy. A, i kolega Czech (Jiri) pożyczył mi turystyczne żelazko. Jeśli ktoś takiego cudeńka nie widział – rozmiarami przypomina żelazko-zabawkę dla lalek Barbie. Bym zapomniał – Czech gra w bejsbol i wszędzie łazi z metrową lagą do tegoż. Ale poza tym jest pomocny i do rany przyłóż. Nie no, robi się tu coraz weselej. A przecież na razie dom stoi prawie pusty…

Finanse na razie nie wyglądają źle, bo wspomniany już kolega z Niemiec wpadł w oko pewnej kelnerce, która dała nam namiary na kilka tanich sklepów (Lidl, Aldi, a także osiedlowe sklepiki prowadzone przez wąsatych panów z Bliskiego Wschodu, serwujących świeże i tanie produkty). Różnice cenowe pomiędzy przeciętnym spożywczakiem (których tu jest jak na lekarstwo) a dyskontem typu Lidl jest porażająca. Przykładowo, w sklepie zapłacisz 80 centów za 0,5 l wody, w Aldi – 0,30 euro za 1,5 l. Trzeba się takimi rzeczami rozglądać.

Człowiek się dziwnie czuje. Niby jest na obczyźnie, ale z każdym się tu dogada. Niby ludzi pełno, a siedzi się samemu. Niby do domu daleko, ale co to za problem złapać samolot i po kilku godzinach być w domu?

Kończąc tak semi-nostalgicznie, wracam do regułek 😉

Reklamy

3 comments on “Ik spraak beetje Nederlands!

  1. na świeżo z kraju – bo nie wiem, czy śledzisz przy tym zapieprzu – podczas rozegranego dziś meczu towarzyskiego Polska-Niemcy, nota bene na PGE Arena, byliśmy świadkami wydarzenia historycznego – Polacy strzelili pierwszą (od 31 lat) bramkę niemieckiej drużynie. Mało tego, dopiero kilka ostatnich sekund zadecydowało o remisie w tym spotkaniu (2:2), a naprawdę niewiele zabrakło, byśmy mieli pierwszą w historii wygraną z Niemcami! (tj. owszem, wygraliśmy już kiedyś z nimi, ale właściwie to z tym krajem na ‚e’ co go już nie ma ;P) Warto też zauważyć, że mimo, iż graliśmy na swoim, to raczej Niemcy byli faworyzowani.

    Oczywiście tylu wspaniałych informacji nie mógłbym pewnie dostarczyć, gdyby nie moje poprawki, które mam od 12 do 20.09. Także rozumiem Twój ból, tylko że ja na szczęście nie muszę sobie łamać języka w ciągu dnia 😛

  2. Tata pisze:

    -prokrastynacją- strasznie trudne slowo chyba nic strasznego nie miales na mysli? .Mam nadzieje ze trudniejsze niz niderlandzki, co to ?
    Dalej mocno wierzymy ze nie bierzesz nic co szkodzi;-)
    Synek wierze w Ciebie jednak.
    Twoj prawdziwy TATA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s